Archipelag Kornati spod żagla - propozycja trasy
Archipelag Kornati, to magiczne miejsce, które żeglując w Chorwacji, a rozpoczynając rejs w Środkowej Dalmacji nie sposób ominąć. Oto sprawdzona przez nas trasa:

Wypływamy w południe z Mariny Jezera, zatem wieczorem jednym z przyjemniejszych miejsc do kotwiczenia staje się zatoka Stupica na wyspie Žirje. To przedsionek Kornatów, Znajdziemy tam kilka boi do cumowania, a na brzegu niewielką restaurację z nieskomplikowanym menu, właścicielka zapyta nas, co wolimy, ryby czy mięso. Radzę wybrać ryby – podadzą je naprawdę świeże prosto z rusztu z dodatkiem podsmażanego szpinaku.
Następnego dnia miejsce na postój znajdziemy przy wyspie Lavsa, w głębokiej i nieźle osłoniętej zatoce o tej samej nazwie. Jest tam sporo boi cumowniczych, a na brzegu restauracje, do których można się dostać pontonem. To dobre miejsce schronienia w razie pogorszenia pogody. Płynąc otwartym morzem skręcamy na północ i wchodzimy w przesmyk między wysepkami Klobučar i Gustac a Lavsą poczym mijając przylądek Lonča skręcamy w lewo i wtedy otwiera się przed nami widok na zatokę i jej spokojne wody.

Z Lavsy, to już żabi skok do Mariny ACI Piškera, czynnej od początku kwietnia do końca października. Tu można podładować akumulatory i uzupełnić wodę, ale uwaga - można to zrobić tylko w godzinach od 08 do 11 i od 18 do 24. Warto jednak się nad tym zastanowić, bowiem od tego miejsca aż do końca Kornatów nie będzie innej możliwości. Trzeba powiedzieć, że ta marina ma swój klimat, klimat miejsca na końcu świata, gdy wyjdziemy na szczyt oddzielającego ją od otwartego morza niewielkiego wzniesienia to przed nami roztoczy się niesamowity widok wodnej przestrzeni Adriatyku, którego kraniec stanowią dopiero Włochy.

Opuszczając Piškere i mając zamiar płynąć nadal wzdłuż Kornatów w kierunku zachodnim raczej nie próbujmy przepłynąć przesmykiem, który prowadzi w tym kierunku, to podobno możliwe przy zachowaniu szczególnej ostrożności, ale nie warto ryzykować. Popłyńmy zatem tą drogą, którą dotarliśmy do mariny.
Podczas dalszej żeglugi mamy szansę napaść oczy widokami stromych, pionowo opadających do morza klifów wysepek, które oddzielają kornatski kanal od otwartego morza. Na wysokości wyspy Mana warto weń wpłynąć, aby przecinając go dotrzeć do największej na tym archipelagu osady Vrulje położonej nad spokojną zatoką. Znajdziemy tu sporą ilość boi cumowniczych należących do Parku Narodowego i jeśli dopisze nam szczęście, wolne miejsce przy pomoście obok restauracji.

Teraz można sobie wygodnie siąść przy szklaneczce wina na tarasie restauracji i podziwiać widoki. Jeśli zdecydujemy się na spacer, to nie będzie on zbyt długi, wioska to kilka kamiennych domów, praktycznie jedna króciutka „uliczka” i właściwie tyle. Jak większość takich miejsc na Kornatach, zamieszkiwana jest tylko w sezonie. Niemniej każdy, kto odwiedził to miejsce, na pewno je zapamięta. To jakby kwintesencja Kornatów.

Po wypłynięciu z zatoki mamy dwie możliwości, albo żeglować kornatskim kanalem, albo pójść otwartym morzem. Teraz naszym celem będzie wyspa Dugi Otok. Jeśli wybierzemy pierwszą możliwość, to poświęćmy sporo uwagi mapie, aby ominąć kryjące się na tej trasie niebezpieczeństwa. Jeśli wydostaliśmy się na otwarte morze, to prawą burtą mijamy wyspę Mana z jej wspaniałymi klifami, poczym płyniemy wzdłuż wysepek Balun, Borovnik i Levrnaka. Przed nami wyspa Sestrica z latarnią morską, a dalej za nią, wejście do naprawdę obłędnej zatoki Telaščica na Dugim Otoku. To wyjątkowa zatoka – bardziej przypomina duże jezioro, niż morską zatokę na wyspie – jest bardzo długa, możemy zatem jeszcze przez spory czas nie uruchamiać silnika, jeno płynąć pod żaglami, jak nie przymierzając po zalewie Solińskim.
Telaščica to dobre miejsce na dłuższy postój, spokojna woda zachęca do kąpieli, zaopatrzenie zapewni nam market Mirko – czyli miły tubylec dopływający do naszego jachtu swoją łódeczka, obficie zaopatrzoną w owoce i warzywa, a resztę zakupów możemy zrobić wybierając się na dłuższy spacer ścieżką prowadzącą z końca zatoki, przez otaczające ją góry, do miejscowości Sali na północnej stronie wyspy.


Opuszczając Telaščice i kierując się w stronę Murteru, czy też decydując się na podróż w kierunku Pašmanskiego Kanalu, płyńmy raczej przez Malą Proverse, a nie Velą, mimo, że tu tor wodny ma tylko 4 metry szerokości, jest on bowiem dobrze oznakowany i nie sprawia wielkiego, nawigacyjnego kłopotu. (Zróbmy to na silniku, prąd ma w tym miejscu 4 węzły).
Jeśli drżymy z powodu kończących się zapasów wody, to nie mamy wyjścia, kierujemy się do marin Betina lub Hramina na Murterze, bowiem mijana ACI na wyspie Žut oferuje prąd i wodę tylko przez kilka godzin w ciągu dnia, a czynna jest od 1 kwietnia do 30 października. Jeśli jednak nasza załoga zachowała rozsądek przy korzystaniu z prysznica, to nocleg możemy zaplanować na wyspie Vrgada.
Przed wioską Vrgada znajdziemy kilka boi, do których możemy cumować. ( O dziwo, podczas mojego tam pobytu nikt nie pojawił się, aby pobrać myto za korzystanie z nich – nawet w Chorwacji zdarzają się cuda.)

Osada na tej wyspie to można rzec, wzorzec chorwackiego, wyspiarskiego miasteczka. O godzinie 10 rano wszyscy mieszkańcy spotykają się przed jedynym sklepem, bowiem zaraz powinien się pojawić niewielki stateczek, który z lądu dociera tu po to, aby przywieźć świeże pieczywo. Podczas tego oczekiwania można zawrzeć znajomości i dowiedzieć się, kto aktualnie powrócił z połowu i ma do zbycia ryby – transakcję dokonamy już w domu rybaka, przy kieliszku domowej grapy. Warto też odwiedzić jedną z niewielu restauracji, położoną przy „głównej” ulicy. Rozpoznamy ją dzięki licznym, drewnianym modelom statków, które zdobią jej wnętrze. Gospodarz serwuje tutaj znakomity, wypiekany przez siebie chleb, a właściwie pszenny placek, do którego podaje talerz z dalmatyńskim pršutem i pysznym serem z oliwkami. Modele sam robi, podczas miesięcy jesienno - zimowych, a na pytanie, co na to jego żona, bowiem można wywnioskować, że w tym czasie nie udziela się w pracach domowych, odpowiada, iż jest ona całkiem zadowolona, bo w sezonie sprzedaje te modele po około 5000 euro za sztukę.
Z Vrgady już prosta droga, czy to w kierunku Murteru, czy też w stronę Pašmanskiego Kanalu i dalej do Zadaru.
Więcej o żeglowaniu w Chorwacji można przeczytać w książce "CHORWACJA - PRZEWODNIK ŻEGLARZA WŁÓCZĘGI"


|